• pl
2.jpg

TESTING LIRENE ‚GLAM&MATT’ FOUNDATION

Warsaw / 24 Mar, 2014

Kampania Glam&Matt; Lirene powoli dobiega końca, bo przed nami jeszcze tylko ostateczny efekt sesji zdjęciowej dla magazynu VIVA ze zwycięskimi dziewczynami (wyniki są dostępne na www.GlamandMatt.pl). Szczerze? Nie mogę się już doczekać finału sesji! Jeszcze raz dziękuję z całego serducha, że zgłosiłyście TYYYYLE wspaniałych stylizacji. Jestem z Was ogromnie dumna – sprawiłyście, że wybór zarówno dwóch najlepszych jak i całej 7 był niezwykle trudny, ale też równie inspirujący! Jesteście rewelacyjne! ;*** Przez cały ten czas, oprócz bacznej obserwacji Waszych zmagań konkursowych, zgodnie z zapowiedzią testowałam też kilka wybranych produktów Lirene – w szczególności skupiłam się właśnie na podkładzie Glam&Matt.; Dziś, po ponad miesiącu z tym fluidem, przedstawię Wam swoje wrażenia. Zachęcam Was w komentarzach do tego samego, dzielcie się uwagami i spostrzeżeniami poniżej :)))
W takim razie do rzeczy – zacznę od PLUSÓW, bo ich jest zdecydowanie więcej!

 

Niewiele z Was wie, ale mam tłustą cerę – im ciemniejsza karnacja, tym więcej gruczołów i niestety więcej problemów ze świeceniem się. Niestety – bycie ‘latino-mieszanką’ ma swoje gorsze strony, hah ;D Oczywiście, nie śmiałabym jednak narzekać, bo ma też wiele dobrych, ale nie zmienia to faktu, że o cerę muszę dbać szczególnie uważnie. Mam na punkcie matowienia twarzy lekką obsesję więc często sięgam po kosmetyki z takimi właściwościami. Mogę śmiało powiedzieć, że jeśli tylko coś ma napisane na opakowaniu ‘mat’, rzucam wyzwanie produktowi… i swojej skórze 😉
    1. To co zasługuję na pochwałę w tym podkładzie to konsystencja. Faktycznie zapewnia efekt zmatownienia, ale jednocześnie jest lekka i nie tworzy efektu maski. Wbrew pozorom najbardziej niekorzystnie na przetłuszczającą się cerę działają kosmetyki-pasty, które dosłownie sprawiają, że nasza skóra przestaje oddychać. Z drugiej strony łatwo też o takie, które matując nadmiernie przesuszają skórę, a to prowadzi do błędnego koła – jeszcze większej produkcji sebum. Glam&Matt; matuje skutecznie do kilku godzin i uważam, ze to jest najbardziej optymalny (i naturalny) czas. Nie ma cudów w naturze i nie do końca ufam podkładom typu ‘matuje na 10000 godziny’, bo zawsze mnie zastanawia co tam musi się znaleźć, że przez XYZ godzin nasza skóra pozostaje bez zmian? Wolę nie wiedzieć… Jeśli macie tłustą cerę i w dzień staracie się ją matowić, pamiętajcie, żeby na noc koniecznie dobrze nawilżać twarz, a tłuste kremy zamieniać na emulsje.

 

  • Drugim plusem jest wydajność. Fluid nie jest zbyt gęsty, przez co łatwo się rozprowadza, ale co ważne jednocześnie dobrze kryje. Naturalne niedoskonałości, wypryski czy jakieś niewielkie przebarwienia znikają bez śladu, a jeśli potrzeba zawsze można punktowo ‘doklepać’ trochę. Bez problemu przyjmuje kolejną warstwę i nie roluje się!

 

 

  • Kolejną istotną rzeczą jest gama odcieni. Teoretycznie mogłoby się wydawać niewiele, bo dostępne są 4 do wyboru. W praktyce jednak zupełnie wystarcza na nasze wschodnie/słowiańskie warunki. Mulatki nie znajdą tu wprawdzie ciemnego brązu, a osoby o ‘angielskim’ typie urody i alabastrowej cerze mogą mieć problem nawet z najjaśniejszą 01, ale cała reszta pośrodku (w tym ja!) znajdzie swój kolor – zarówno na lato jak i zimę. Sama używam numeru 03 BEŻ, bo to d o k ł a d n i e odcień mojej skóry. Fajnie, że nawet nie muszę mieszać go z innym, a to rzadkość. Bywa, że miksuje 3 różne, żeby uzyskać ten właściwy – nic mnie tak nie drażni, jak źle dobrany podkład. Widzicie: problemem nie jest fakt, że mam ciemniejszą (ale jednocześnie wcale nie bardzo ciemną cerę), ale to że moja skóra ma żółtawe zabarwieni. Niestety wiele fluidów produkowanych na Europę ma głównie domieszkę różu, bardziej zgodną np. z typem urody większości Polek. In plus, że tym razem nie miałam problemu z doborem.

 

 

  • Ostatnim (i chyba moim ulubionym 😉 podpunktem jest stosunek jakości do ceny. Glam&Matt; Lirene kosztuje niecałe 40 zł, więc z powodzeniem klasyfikuje się w średniej półce cenowej. Jeżeli wziąć po uwagę, że w takiej cenie otrzymujemy w pokaźnym opakowaniu aż 30 ml kosmetyku, to ja jestem na tak! Tym bardziej, że to fluid pochodzący z laboratorium cenionej polskiej firmy z ponad 30 letnią tradycją na rynku. Nic mnie tak nie cieszy jak rozsądne wydawanie pieniędzy na wysokiej jakości, polskie produkty, nie rujnujące jednocześnie portfela ;))

 

A MINUSY?
Jeden zasadniczy – opakowanie, a właściwie jego ciężar. Owszem, jest piękne i eleganckie, a dyfuzor działa bajecznie. Dlatego wszystko byłoby idealnie gdyby nie… waga! Domyślam się, że chodziło o klasyczny design i chociaż to akurat udało się osiągnąć, to niestety coś za coś. Butelka jest szklana, więc raczej zapomnijcie o zabieraniu Glam&Matt; w podróż w oryginalnym opakowaniu. Chyba, że niestraszne Wam dodatkowe kilogramy w nadbagażu 😉 Tutaj moja mała sugestia do producenta, żeby coś na ten temat pomyśleć. Tymczasem, ja na tę niedogodność mam na szczęście jedną metodę: przelewam odrobinę podkładu do małego, zakręcanego pojemniczka. Dzięki temu nawet ubrań w walizce mieści mi się więcej, a czy coś bardziej nóź to może sprawić, że moja podróż będzie udana? No właśnie! 😉

21 komentarzy

Dodaj nowy komentarz
  1. Justyna

    ciężko jest dostać podkład, który faktycznie ładnie zmatowi skórę nie tworząc przy tym efektu maski
    przyznam, że nigdy nie miałam podkładu tej firmy, ostatnio do moich ulubieńców należy max factor, ale po przeczytaniu twojej recenzji być może się skuszę, problemem zostaje tylko dobór koloru, tak wąska gama sprawia, że nie każdy się w nią wstrzeli, a moja bardzo jasna cera to w tym temacie trudne zagadnienie

  2. Tamara Gonzalez Perea

    To prawda – sama nie znoszę efektu pasty i zazwyczaj używam kremu BB, ale ten podkład też polubiłam. Nawet Marta z Doktor Make Up stwierdziła że jest bardzo dobry! Jeśli nie lubisz efektu maski, ale dobrze wyrównany koloryt wypróbuj też Shiseido – tylko niestety on już kosztuje 4x tyle co Lirene :(( A odcienie spróbuj w drogerii – na żuchwie :)))

  3. Tamara Gonzalez Perea

    Nie pamiętam już która, ale jedna z dziewczyn pisała właśnie, że ma MEGA jasną cerę i dla niej podkład 02 jest za ciemny niestety – jesli takich osób jest więcej, może to zmobilizuje producenta do wypuszczenia 01 i 00, al to pewnie bardziej w okolicach zimy niż lata.

  4. Howard Walton

    Tamara! I am surprised to know that you have somewhat oily skin. I also have oily skin. When I was a teenager I had acne very bad because of it, but once I was 30 years old, it finally stopped breaking out in pimples. As for you using a #3, I was surprised because I had always thought that you would use a lighter shade, but then you have tried and found the right one for you. It seems a very honest review, and I hope you will do more reviews. PS. I used a translator to read it! I also hope you will do some more tutorial videos. I always love seeing your videos because they are very well done and the video quality is very good.

  5. Tamara Gonzalez Perea

    Wiem o co chodzi, niestety jest tyle rozajów kobiecej urody, zwłaszcza, ze teraz wiele osób ma już jakieś egzotyczne mniej lub bardziej domieszki – u jednych ceraz beżowa, u innych żółta a u innych różowawa i tak oj ta dana! Grunt to próbować tak długo aż się znajdzie swój odcień. Ja na razie idealnie dobrane mam tylko dwa – własnie ten 03 z Glam&Matt; i 040 z Shiseido – perfecto <3

  6. Tamara Gonzalez Perea

    Hmm… a to akurat jesteś pierwsza, która na to zwróciła uwagę, a jesteś pewna, z to podkład? Jaki puder na to kładziesz? Transparentny czy kolorowy? Pytam, bo kiedyś Pani w Sephorze tam mi dobrała 'superekstra' podkład Chanel, ze jak wróciłam do domu i spojrzałamw lustro to… byłam pomarańczowa xD Okazało się, jednak że podkła di owszem super, ale puder z tej samej lini podkład przyciemnia o 2 tony!!! O.o Więc możliwe, że faktycznie nie jest dla Ciebie ten Glam&Matt;, ale zwróć uwagę czym go potem zabezpieczasz. To tak w ogóle w kwestii podkładów nie tylko tego :)))

  7. Tamara Gonzalez Perea

    Howard, so expect more videos in the future! ;D As it comes to skin, that's absolutely true – since I have this kind of skin, I have to watch out with every cosmetic I use, It's really easy for pimples etc. But I've learned to manage it, and olily skin gets older slower, so… that's what comforts me ;D

  8. Anonymous

    Ciekawe…. bo na wizażu ten podkład ma dość słabe opinie i szczególnie NIEpolecany jest do cery tłustej. A pamiętając o Twojej skłonności do świecenia się, podwójnie dziwię się, że Tobie akurat odpowiada…

  9. Tamara Gonzalez Perea

    Chyba ktoś Cię wprowadził w błąd, bo z tego co wiem (a sama czytałam opinie na forach wcześniej, żeby wiedzieć na co zwrócić uwagę) właśnie dla osób o skórze tłustej/mieszanej przeznaczony jest ten podkład – sama nazwa mówi, że jest matujący. Inaczej niż u dziewczyn o skórze suchej, bo wiadomo, że tam chodzi o nawilżenie a matowić się nie potrzeba, a nadmierne matowienie może przesuszyć skórę – z takimi też opiniami się spotkałam, dlatego zaznaczyłam przy analizie, że piszę jako osoba, której cera się przetłuszcza :)))


Napisz nowy komentarz