• pl
    • en
0

FINAŁ „PROJECT RUNWAY POLAND”

Warsaw / 31 maja, 2015

Wreszcie nadszedł moment, na który wszyscy (fashioniści) czekali od miesięcy – finał programu ‚Project Runway’. Wprawdzie pierwszą edycję śledziłam ze zdecydowanie większym zaangażowaniem, to ta tylko potwierdziła, że talentów do igły i nitki na polskim podwórku nie brakuje. Czy poziom był niższy niż poprzednio? Trudno ocenić, ale moim zdaniem zamiast na szyciu program zbyt mocno skupił się na pierdołach w postaci wyimaginowanych spięć i konfliktów. Nie zapominajmy, że PR powinien pozostać (komercyjnym, oczywiście) programem o projektantach  i p r o j e k t o w a n i u. W ostatnim odcinku o tytuł zwycięzcy zmierzyła się wyrazista trójka: skromny i piekielnie zdolny Patryk Wojciechowski,  tegoroczny pyskaty maturzysta Michał Zieliński i Anna Młynarczyk, dziewczyna z charakterem. Finałowe kolekcje utrzymały wysoki poziom poprzedniej edycji, a nawet zyskały aprobatę gościa specjalnego – Karoliny Kurkovej. Ale po kolei: napędzana kobiecą siłą (z elementami bondage) kolekcja Anny przyciągnęła uwagę drapieżnością. Na zupełnie innym biegunie znalazła się propozycja Patryka inspirowana… bakteriami widzianymi pod mikroskopem. Ręcznie robione elementy, bomba kolorów i malarska wizja złożyły się na oszałamiająco zaraźliwy efekt 😉 Ostatecznie wygrała kolekcja Michała, który postawił na futurystyczną geometrię i autorskie wzory, łączące wszystkie elementy układanki w spójną całość. Godna podziwu precyzja i wyczucie smaku przyniosły Michałowi sukces. Jednak to dopiero czas pokaże, kto z nich okaże się prawdziwym wygranym. Ja trzymam kciuki za całą trójkę – niech im polska moda łaskawą będzie.

———- EDIT:

P.S. Miałam się nie rozwodzić na temat tej edycji, ale pytacie mnie na FB, Instagramie i gdzie się da o to, jaka jest moja opinia na temat poszczególnych kolekcji. Pytacie o mocne i słabe strony… Należałoby zacząć od tego, że słabą stroną programu nie są sami projektanci (talentu, uważam, mają pod dostatkiem), a absolutny zanik merytoryki ostatniej edycji. Jestem rozczarowana tragicznym montażem (Nobla temu, kto był w stanie po kilkusekundowych urywkach wyczytać, jak właściwie wyglądał projekt), żenującymi zadaniami (szycie i nazywanie haute couture straszydeł, skleconych w 8 godzin) i bezbarwnym jury. Decyzje tego ostatniego można by chyba podyktować już tylko słupkami oglądalności, bo na pewno nie jakąkolwiek wiedzą o modzie, chęcią wyłowienia młodych talentów czy wreszcie minimalnym poziomem gustu. Jestem zła. Jestem zła, że w tym kraju ludzie, którzy nie kochają mody, o modzie decydują, piszą, nieraz nawet modę tworzą. Jak w czarnej, dubbingowanej piskliwym głosikiem, komedii etatowo zajmują się modowym chałturzeniem. Co więcej, zwalczają i uniemożliwiają działanie tym, którzy chcieliby coś w tym zamkniętym obiegu zmienić. Na szczęście tych ostatnich wcale nie ubywa. Wręcz przeciwnie: rosną w siłę i próbują się przebić. I chyba jedynym pocieszeniem jest to, że takich ‚walczących’ z systemem ludzi spotykam codziennie.

 Patrzę na ten ‚nowy’ PR i nie wierzę. Zauważcie, że nie komentuję już tak jak poprzedniej edycji każdego odcinka na FB. To dlatego, że ciężko mi się ogląda, jak niweczy się fantastyczną ideę – to nie jest komercyjny program o projektowaniu, to jest po prostu modowa chałtura. Bycie częścią takiego projektu wcześniej byłoby dla mnie spełnieniem marzeń. Po pierwszej edycji myślałam sobie, że może kiedyś uda mi się po latach pracy dojść do fotela jurorskiego – mogłabym to robić za darmo i z pocałowaniem ręki, z powodu przekonań, a teraz? Do ostatniej edycji nie przyłożyłabym ręki nawet za dopłatą. Mamy utalentowanych projektantów – owszem. Tylko co z tego, kiedy w czołowych polskich pismach tych projektantów jest jak na lekarstwo? Lepiej promować szarą dresówkę, wszechobecny bezbarwny casual i t-shirty z nadrukami. I koło się zamyka. Jeśli mówi się o partii (wybaczcie język) ‚Wkurwieni.pl’, to ja należę do partii ‚ModowoWkurwieni.pl’.

A finałowe kolekcje? Patryk ma z całej trójki największy twórczy potencjał. Sama jestem po studiach projektowych i tak samo w modzie szukam twórców – nie powielaczy. Osób, które biorą to, co dookoła nich, i umieją stworzyć z tego nową jakość. Nie bez powodu na ASP (niezależnie od tego, czy jest to architektura wnętrz, grafika, czy scenografia) wałkowana jest do znudzenia m.in. historia sztuki – żeby wiedzieć, jak wygląda ‚nowa dobra jakość’ najpierw musiałam poznać co znaczy ‚stara dobra jakość’. Patryk doskonale radzi sobie ze spójnym przełożeniem abstrakcyjnej inspiracji na użytkową modę. Wie, gdzie leży granica między literalnym poprowadzeniem tematu (Kupisz mógłby się od niego uczyć), a umiejętnym wykorzystaniem motywu do własnych potrzeb. Mistrzowskie użycie trendu mikrobiologii (zresztą według WGSN jeden z wiodących w nadchodzącym okresie – w Polsce genialnie korzysta z niego m.in. duet ‚Odio i Jakub Pieczarkowski’. To piękne rzeczy w fantastycznych zestawieniach kolorystycznych. Jest jednak jedna rzecz, z którą Patryk sobie nie radzi – kobiecość. Jest różnica między kobietą ubraną, ubraną ze smakiem, a zabarykadowaną. On kobiety barykaduje, owija zwojami tkanin i liczy, że wciąż będą przypominać kobiety – nie przypominają. Są raczej jak jakieś średniowieczne zjawy, o przerysowanych, ciężkich proporcjach. I niech ktoś nie myśli, że mówiąc kobiecość mam na myśli wyuzdanie. Świadomość ciała – to mam na myśli. Patryk musi jeszcze nauczyć się odnajdywać w swoich sylwetkach właściwe proporcje i przestać w końcu ukrywać w kobietach wszystko to, co odróżnia je od mężczyzn.

Ania – drugi biegun. Dobra kolekcja i zupełnie drugi biegun. Tylko ja nie znam kobiet, które na co dzień chciałyby tak wyglądać (w całościowym ujęciu). Może w teledyskach, może na scenie, no i jest jeszcze sama Ania, ale w normalnym w życiu? Chyba żadnej. Nagość, nagością pogania.
I okej, można powiedzieć ‚to bym założyła’, ‚gdyby to zestawić inaczej’, bo to wszystko zostało uplecione umiejętnie. Tylko przypomnę, że pomimo szczerych chęci nie żyjemy ani w postapokaliptycznym świecie Mad Maxa, ani w klimacie subtropikalnym. Jakoś mam wrażenie, że cały czas to wszystkim umyka w trakcie procesu produkcji ubrań. Jako statement – świetne, ale z użytkowości (może poza leginsami i kilkoma kurtkami) pała. Rzeczy trzeba tworzyć dla realnych ludzi – kobiet i mężczyzn – którzy mogą je nosić w realnym, codziennym życiu. I niech to nawet będą te wyzwolone minimalistki, szalone indywidualistki – byleby to miało ręce i nogi.

 Na deser Michał. Zasłużenie wygrał, sama wręczyłabym mu nagrodę. Przygotował najbardziej spójny, dopracowany i świetnie podany produkt. Są w tej kolekcji echa wielu rzeczy, które już moda widziała, ale nie szkodzi, bo prawdą jest, że współczesna moda widziała już prawie wszystko.. Umiejętnie przefiltrował to, przemielił z tym, co mu się podoba, i wypuścił coś własnego. Zrobił to na wysokim poziomie. Chciałoby się powiedzieć ‚taki młody, a tyle ma talentu’. Taki młody, a już tak bardzo wie, czego chce. Nic tylko się rozpłynąć. No jakoś nie potrafię. Cenię w życiu ludzi, którzy wiedzą, czego chcą. Nawet Jacob mnie nie zeźlił z tą swoją nadbudowaną medialnie pewnością siebie – co więcej, mam do niego ogromny szacunek, bo musiał niejedno zębami wydrzeć, żeby dojść tu, gdzie jest teraz. Natomiast przekonanych o swoim geniuszu, sprytnych podlotków z nutą makiawelicznej (i diabolicznej) strony – wspierać nie będę. Pokora i klasa jest dla mnie w życiu zbyt ważna i żaden – choćby najbardziej obiecujący – kreator mody z pokolenia ‚Z’, nie wmówi mi, że można iść przez życie zmiatając jak lodołamacz wszystko, co napotyka po drodze. Zbyt wielu jest w szołbiznesie plastikowych ludzi z plastikowymi ‚jedynymi w swoim rodzaju’ umiejętnościami. Takich nie do zastąpienia – do kolejnego sezonu, kolejnego programu. Życzę szczerze Michałowi, żeby nie charakterkiem, a pracą i długofalowym sukcesem udowodnił, że jest tak wielki jak mu się wydaje. Żeby zapracował na szacunek, nie na chwilowe uznanie. PR to bańka, po której projektantów czeka prawdziwe życie – popyt-podaż, podatki, klienci, krawcowe, butiki, internet, sklepy online, reklamacje, zaopatrzenie itp…  Moda to tak złożona branża, ze już niejeden zdolny uciekł z niej do swojej ‚Brazylii’ ze skulonym ogonem. Część musiało zmierzyć swoje ideały ze smutną rzeczywistością, inni przekalkulowani swoje możliwości. Wielu z tych, którzy kiedyś się sadzili i chichotali dziś nie jest do śmiechu. Dla niego jeszcze nie jest za późno, ale buta kroczy przed upadkiem.

I nie pytajcie mnie już, co sadzę o PR, bo serce mi się kraje, że muszę oglądać, jak coś pięknego, coś na czym zbudowałam swoją wiarę, że można chcieć robić ‚więcej i lepiej’, jest bezpardonowo obracane w niwecz. A jeszcze bardziej jest mi źle, że nic nie mogę na to poradzić poza tym, że mogę o tym napisać. I OK, można by teraz pytać – kim ja w ogóle jestem, że śmiem się wypowiadać na ten temat (bo takie głosy już słyszałam nie raz), otóż jestem modową blogerką. Co więcej mam mózg, wiedzę i swoje zdanie – w normalnym kraju płacono by mi za wykorzystywanie ich w swojej pracy.  (dla porównania moje wrażenia z poprzedniej edycji TUTAJ).

0a

1 1a 1b 2 2a 3 4 5 5a 6 6aa 7 7a 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19a 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 34a 35 35a 36a 37 38 39 40 41 42 43


20 komentarzy

Dodaj nowy komentarz
  1. karolina

    Trochę krótko, liczyłam na to, że troszkę więcej się wypowiesz na temat każdej kolekcji, jakie twoim zdaniem były mocne i słabe strony, komu ty przyznałabyś zwycięstwo… A tu taka notka prasowa, a nie artykuł 🙁

    • Tamara Gonzalez Perea

      Może masz rację, ale wypowiadałam się na ten temat na samym finale. Szczerze powiedziawszy rozczarowała mnie ta edycja, więc i ja nie mam serca rozwodzić się nad tym tak bardzo jak ostatnio… Mało merytoryki, mało konkretów, dużo bicia piany i opowieści z cyklu ‚historie osobiste’ – może i z tego wynika tak krótka relacja. Zwycięstwo przyznałabym Michałowi bo jego kolekcja była najbardziej spójna – uważam, że wygral zasłużenie. Natomiast jestem fanką talentu Patryka, ale tak jak napisałam: życie pokaże co z nimi będzie.

  2. Mahandra

    No, ja tego zwykłą notką prasową bym nie nazwała. To bardzo osobisty i szczery komentarz, pełen pasji, i bardzo mi się to podoba. Ja kibicowałam Patrykowi, ale darowałam sobie oglądanie PR po kolejnym, jakże interesującym sporze pana Tyszki i pani Rubik, zakończonym konkluzją (parafrazując): „To mój program i ja decyduję, se weź se zrób własny program, a teraz bądź cicho”:, Do tego bon moty jury mnie rozwalały, podziękowałam.

    • Tamara Gonzalez Perea

      Mahandra jak zwykle w punkt! Nie mogłabym się bardziej z Tobą zgodzić 😉 Sama do tej edycji podchodziłam jak pies do jeża, pomimo początkowego entuzjazmu. Miałkie projekty, słabe jury i werdykt opierający się na ‚ale JA bym to założyła’… coż, nie tego oczekiwałam po PR.

  3. aijbi

    Dla mnie wygrała kolekcja mega komercyjna i niezaskakująca niczym. Patrym był faworytem i tak dla większości wygrał, sesja w ELLE zachwycająca, sam projektant sympatyczny i nie przewraca oczami 😉

    • Tamara Gonzalez Perea

      Wiem o czym mówisz jeśli chodzi o ‚przewracanie oczami’… też mnie to doprowadzalo do pasji… O.o Ale to nie ważne – wygrał ten z nich kto w teorii jest najbardziej przygotowany do startu w biznes i tak powinno być. Natomiast naprawdę – zycie dopiero sie przed nimi otwiera i zobaczymy kto, co i czy w ogole osiągnie. Program to taka bezpieczna bańka, dopiero teraz zacznie się prawdziwy hardcore 🙂

  4. Aleksandra

    Tamaro,
    moim faworytem był również skromny, zdolny Patryk. Myślę, że spokojnie założyłabym czerwony płaszcz. Poziom jury na najniższym poziomie. Ciekawa wypowiedź, zgadzam się z Twoją opinią.
    Pozdrawiam
    Aleksandra

  5. Samsara

    To mój pierwszy komentarz tutaj. Tamaro – trzymam kciuki za spełnienie twoich zawodowych marzeń. Mam nadzieję, że PR i inne modowe programy, które powstaną będą prowadzone przez osoby takie jak Ty. Czekałam na Ciebie i zastanawiałam się – dlaczego jeszcze nikt nie wykorzystał potencjału tej dziewczyny. A może już gdzieś.. poza granicami kraju.. może szybciej. tam, niż u nas w Polsce?

    Jestem zwolenniczką minimalizmu i geometrii i taki mam styl, jednak z przyjemnością oglądam twoje styizacje, podoba mi się twoja konsekwencja, twój oryginalny i niepowtarzalny styl, bycie sobą i naturalność – takie przynajmniej mam wrażenie.
    Wszystkiego dobrego, ja trzymam kciuki.

    • Tamara Gonzalez Perea

      Dziękuję Ci z całego serca – raz za to, że poświęciłaś swój czas i zostawiłaś komentarz, dwa za to ciepło, które z niego bije!! <3 Być może nie nadszedł jeszcze mój czas, wierzę, że to co robię jest ważne i że może służyć Wam - moim czytelnikom :* Kocham modę i oczywiście nie ukrywam, że chciałabym więcej działać w tym zakresie, także w sferze publicznej, natomiast mam nadzieję, że wszystko przyjdzie czasem i... ciężką pracą :))

      Ogromne uściski dla Ciebie <3 I mam nadzieję, do zobaczenia i 'przeczytania' częściej!! :* :)


Napisz nowy komentarz