• pl
    • en
mo61_1

PRZEGLĄD MIEJSC: WARSZAWSKIE PERFUMERIE #1 – MO61

Warsaw / 6 Lip, 2015

KAKTUS, WANILIA I STARA APTEKA

 Mo61 to jedyne w Polsce miejsce, w którym można (dosłownie!) zrobić prawdziwe, pachnące zamieszanie. Czworo specjalistów, setki zapachów i tylko od Ciebie zależy, jak je tym razem połączysz.

 JAK TAM TRAFIĆ?

Mokotowska ze swoimi barwnymi witrynami jest tak inspirującym miejscem, że nawet przechodniom zdarza się tu zapomnieć o bożym świecie! 😉 Znacie to uczucie? Całe miasto przychodzi tu na zakupy do luksusowych sklepów i autorskich butików młodych projektantów. Znaleźć tu można dosłownie wszystko: od szortów projektu Ani Kuczyńskiej, po słynne torby z plecionki projektu Maćka Sieradzky’ego (finalisty pierwszej edycji Project Runway). A przy okazji wizyty zawsze można skusić się na pyszny deser od Magdy Gessler w „Słodki, Słony” 😉

Na tę lokalizację skusili się też Monika Zagajska i Michał Jeger – założyciele (nazwanej od adresu) Mo61, pierwszej w Polsce perfumerii określanej jako laboratorium zapachu. Tej wyjątkowej perfumerii od początku przyświecał jeden cel: każdy powinien mieć możliwość stworzyć własne, unikatowe perfumy. Markę z daleka można rozpoznać po minimalistycznym logo i chłodnym, turkusowym kolorze (trochę przypominającym błękit Tiffany’ego). W Mo61 wszystko zaplanowane jest z aptekarską precyzją 🙂 Skoro od dawna można już zaprojektować sobie buty (LOFT37), sukienki (marki Szyjemy Sukienki i Place for Dress) czy drukowane w 3D akcesoria do wnętrz (od Twórczywo), dlaczego nie skomponować autorskiej, aromatycznej mieszanki? Dość dyktatu nudnych drogeryjnych zapachów, które wszyscy do tej pory kupowali sobie na Gwiazdkę! 😀

mo61_6

 PRAWIE JAK W (SKANDYNAWSKIM) DOMU

Mo61 intrygowało mnie od dawna, a po rozmowie z kolejną zadowoloną znajomą też postanowiłam, że wreszcie się tam wybiorę. Skomponuję coś dla siebie, a przy okazji wypytam właścicieli, skąd właściwie pomysł na to całe pachnące „zamieszanie” 🙂 Od progu widać, że to wyjątkowe miejsce! Wygląda jak połączenie starej apteki z nowoczesnym i sterylnym laboratorium. Półki uginają się od szklanych flakonów, które wyglądają jak opakowania przedwojennych lekarstw, a nazwy receptur wypisuje się na maszynie do pisania. Może brzmieć groźnie, ale uwierzcie, że absolutnie nie ma czego się bać. Wszędzie wiszą lustra, które optycznie powiększają przytulną przestrzeń, a bielone cegły na ścianach dodają wnętrzu świeżości.

To musi być magia! Mo61 trochę przypomina starą aptekę, a trochę nowoczesne laboratorium,  a i tak każdy czuje się tu jak w domu.

mo61_5

mo61_3

Podejrzewam, że przyjazna atmosfera to też w dużej części zasługa wielkiego drewnianego stołu, który jakoś tak mimochodem skłania do ploteczek i zawierania nowych znajomości 😉 Jest ważnym miejscem w perfumerii i niemal zupełnie wypełnia przestrzeń. Prezenterce Agnieszce Szulim zdarza się nawet po domowemu przesiadywać na blacie w otoczeniu mnóstwa flakoników (dowód na Instagramie!). Wiele gwiazd jest uzależnionych od spersonalizowanych mieszanek i lubi w Mo61 „zamiesz(k)ać” 😉 Przychodzi tu m.in.: Anna Czartoryska, Olga Frycz i Kasia Stankiewicz, a brytyjski stylista Gok Wan nagrał tu nawet jeden z odcinków swojego programu.

mo61_10

JAKA JEST ICH HISTORIA? JAK Z BAJKI!

Spotkanie z założycielami perfumerii zamieniło się nieoczekiwanie w serdeczną rozmowę o wszystkim! Ale czemu się dziwić, skoro Monika, Michał i ich współpracownice (Alicja i Michel) to pozytywni ludzie pełni zaraźliwej pasji 🙂 Monika przez wiele lat pracowała w banku, ale ciągle marzyła o własnym biznesie. Po drodze założyła markę modową i sklep z wieczorowymi ubrankami dla dzieci, ale to perfumy były zawsze jej życiową pasją. Podzielaną zresztą przez jej wspólnika Michała, który z kolei długo pracował w korporacji. W międzyczasie oboje podróżowali, obserwując, jak działają niszowe perfumerie za granicą, kolekcjonowali perfumy i próbowali tworzyć własne domowymi sposobami. W końcu zdecydowali się wyjechać na trzy trwające po miesiąc staże do Grasse we Francji. Tam szkolili się pod czujnym okiem najlepszych specjalistów w branży, takich jak Gerard Anthony, autor m.in. słynnego zapachu XS dla Paco Rabanne. A już zaledwie kilka miesięcy po ostatnim, francuskim stażu pierwszy zadowolony klient wychodził z Mo61! 🙂

Monika długo pracowała w banku, po drodze założyła markę modową i sklep z ubrankami dla dzieci, ale to perfumy ciągle były jej największą pasją.

Monika i Michał sprowadzają wszystkie pachnące komponenty z francuskiego Grasse. Mają powodu do dumy, bo swoje zapachy produkują w tym samym miejscu takie marki jak Chanel czy Tom Ford. Jeśli czytałyście „Pachnidło” Patricka Suskinda, możecie kojarzyć stolicę światowego perfumiarstwa – tam rozgrywa się finałowa scena książki 🙂 Zaprzyjaźnieni specjaliści z Francji trochę jednak powątpiewali w sukces Mo61. Dlaczego? W Grasse dobór składników jest jak matematyczny rachunek różniczkowy, a tworzenie perfum przebiega całkowicie bez udziału klienta. Pomysł, żeby samemu mieszać swoje kompozycje, po prostu nie mieścił im się w głowach, ale w Polsce okazał się strzałem w dziesiątkę! 😀 Ludzie pokochali zabawę w „przyjdź i namieszaj” (hasło Mo61), a w księdze receptur znajduje się już ponad 6000 wpisów i każdego dnia przybywa kolejnych!

mo61_8

TESTOWANIE CZAS ZACZĄĆ

Tworzenie autorskiego zapachu na Mokotowskiej to sposób na podkreślenie własnego stylu i przy okazji świetna zabawa. Niektórzy przychodzą tu odkryć nowe zapachy, inni odnaleźć taki, który towarzyszy im całe życie. Jedna z klientek zleciła nawet stworzenie kompozycji, która kojarzyłaby jej się z czerwcowym urlopem w Juracie. Wyobrażacie sobie coś przyjemniejszego, niż wrócić po urlopie do biura z zapachem lasu, piasku i mokrego molo, zamkniętymi w butelce? Musicie tego spróbować na własnej skórze 🙂 Ceny w Mo61 są przystępne: 30 ml to 169 zł, 50 ml – 239 zł, a 100 ml 399 zł, a macie gwarancję unikatowości. Perfumy możecie stworzyć nawet w przerwie na lunch, bo trwa to zaledwie 30-40 minut.

Mo61 ma powody do dumy: wszystkie składniki sprowadzają z francuskiego Grasse, gdzie swoje zapachy produkują takie marki jak Chanel czy Tom Ford!

W znalezieniu „Macademian Sense” (a jakże!) pomagała mi ciemnowłosa Michel, która entuzjastycznie chichocząc, podsuwała mi kolejne flakony. Zresztą jej własna kompozycja perfum jest najlepszą reklamą Mo61 – zdradziła mi, że pod ich wpływem nawet spotkany na imprezie były chłopak zaczyna wysyłać tęskne SMS-y 😉 Łatwo nie było, bo w końcu zapach w stylu Macademian Girl musiał być mocno zakręcony! Od początku wiedziałam, że w swoich perfumach muszę wykorzystać nutę „Mustang Tabac”. Nie wiem, czy to ze względu na jej oszałamiający zapach, czy opowieść Michel, ale dodałam do niej jeszcze świeży zapach kaktusa i zmysłowy irys i wiedziałam, że to właściwy wybór! Jak przystało na wielbicielkę pstrokatych kolorów, na zakończenie wybrałam pudełeczko w kolorze neonowego różu. Jeśli chcecie podobne, spieszcie się, bo są z limitowanej edycji i szybko znikają! 😀

mo61_4

mo61_2

 NA CO SIĘ PRZYGOTOWAĆ?

Na szczerą rozmowę… o zapachach oczywiście 🙂 Ktoś z Mo61 wypyta Was, z jakimi perfumami nie możecie rozstać się od liceum, co robicie w życiu i jak lubicie się nosić. To ważne, żeby znaleźć zapach, który dopełni Wasz charakter i styl, a nie całkowicie go zdominuje! Potem wybieracie te spośród zapachów, które najbardziej Was urzekły, a pracownicy wymieszają je dla Was w odpowiednich proporcjach i voila: autorskie perfumy gotowe! Jeśli od nadmiaru aromatów zakręci Wam się w międzyczasie w głowie, troskliwy ekspert poda Wam pod nos rozgniecione ziarenko kawy i po problemie 😉 Podobno to najlepszy sposób na neutralizowanie nadmiaru zapachów. W Mo61 każdą próbkę zapachu sprawdza się na zewnątrz, na wolnym powietrzu. Pewnie już widzieliście fotki z plotkarskich portali, na których gwiazdy na środku ulicy wąchają sobie ręce? Teraz wiecie dlaczego! 🙂

mo61_7

mo61_9


20 komentarzy

Dodaj nowy komentarz
  1. Mahandra

    Bardzo jestem ciekawa, jak pachną zielony kaktus i Mustang Tabac 🙂 – irys uwielbiam, zwłaszcza w wersji wielowymiarowej, jak w Hiris Hermesa (nawet nie wiem, czy to jeszcze produkują, chętnie bym kupiła, kiedyś ciągle używałam). Po Twoim opisie natychmiast zachciało mi się iść i wąchać. Tyle że nie wiem, czy bym się odważyła coś oryginalnego skomponować, nie mam zaufania do swoich „nosowych” umiejętności.
    Ale i tak pójdę 🙂

    • Tamara Gonzalez Perea

      Pachną cudownie – innej odpowiedzi chyba nie mogłas się spodziewać! 😀 Kaktus jest bardzo świeży, a Mustang Tabac, cięższy i orientalny :)) Co do wąchania to tego własnie się spodziewałam – a teraz do Mo61 Marsz! 😀 Tam jest naprawdę przyjaźnie, dziewczyny wszystko tłumaczą i dużą przyjemnością jest tego doświadczyć :)) Nie ma się czego bac, to super przygoda, albo np. pomysl na prezent! 😀

      • Mahandra

        Przejrzałam stronę i już nie mogę się doczekać, zwłaszcza po poczytaniu składu już gotowych mieszanek.. Dobrze, że ktoś tam pomaga, bo najbardziej przeraża mnie zachowanie proporcji podczas tworzenia – skąd mam wiedzieć, kiedy coś dodane w zbyt dużej ilości nie zacznie 5 min. później drażnić w połączeniu z czymś innym? .
        Dzięki za namiary :).

        • Tamara Gonzalez Perea

          Kochana, to nawet nie jest tak, ze ‚ktoś tam pomaga’, tak każda osoba dostae obsługę, wszystkie składniki mieszają już pracownicy Mo i oni tez dbają o proporcje! 😀 Ty skupiasz się tylko na tym, żeby wybrać zapachy, które Ci się podobają, popróbować róznych kombinacji i voila :))) Caly proces też odbywa się na spokojnie, wszystko sprawdzasz na świeżym powietrzu, możesz dostać też probke, – przetestowac kobinacje i wrocic jak bedzies zpewna, ze to to :))

  2. KOA

    Kiedy będzie można spodziewać się wpisu o twoich ulubionych perfumach, bo jestem bardzo ciekawa. Ja osobiście nie mogę rozłączyć się z perfumami „Fame” Lady Gagi.

    • Mahandra

      O, to ja też się podczepiam pod wpis z prośbą o post o ulubionych zapachach Macademian Girl – zawsze podczas oglądania Twoich stylizacji zastanawiam się, jaki zapach do nich pasuje, jaki wybrałaś itp. Bardzo jestem ciekawa, czy masz wąskie grono perfumowych ulubieńców, czy też, jak ja kiedyś, nie umiesz się zdecydować na jedne (ja nadal nie umiem, ale ograniczyłam się do pięciu-sześciu), więc masz ich całkiem sporo :). I czy kierujesz się jakimś konkretnym składnikiem albo typem, czy raczej całością kompozycji i wybierasz zapach w zależności od nastroju.

      • Tamara Gonzalez Perea

        No własnie widzę, że jakiś totalny szał jest na to i, że nie pozostaje mi nic innego jak w przyszłym miesiącu przygotować dla Was taki post! 🙂 Ja tak jak w życiu, tak i w przypadku pefrum jestem bardzo stała w uczuciach – trudno mi zmieniać cokolwiek oprócz ubrań. Od chyba głównie 6-7 lat używam CK Euphoria, czasem z małymi wariacjami, ale kocham je :)) Fajnie jest jednak czasem zrobić „skok w bok”, dlatego wieczorow zdarza mi sie używać Manifesto YSL, albo mojego nowego #MacademianSense 🙂

  3. Agata

    Byłam w Mo61. Myślałam, że będzie to fantastyczna przygoda. Kupiłam mamie w prezencie zaproszenie na skomponowanie swoich perfum i wybrałyśmy się tam obie. Jakież było moje rozczarowanie. Na wstępie nikt nie miał zamiaru do nas podejśc, bo akurat w sklepie wszyscy bawili się z psem. Jak już podeszła do nas młoda dziewczyna, zaczęła nas „obsługiwać” jakby bardzo nie chciała tego robić. Myślę, że to nie wina jej gorszego dnia, ponieważ kiedy przyszedł szef, a potem jakieś znajome to zostawiała nas i śmiała się z nimi w najlepsze, a my zostałyśmy same sobie. Bardzo ciężko było mojej mamie wybrać zapach, bo jedyne o co Pani na poczatku zapytała to ” prosze określić jaki zapach pani lubi, bez podawania nazw konkretnych marek drogeryjnych”. Dla kogoś kto nigdy tego nie robił i nie wie czy chanel No 5 to zapach bardzej słodki czy gorzki, a może z elementem cytrusowym czy zieloną herbatą- i żeby opisac swoj ulubiony zapach potrzebuje jakiegoś wsparcia lub chociaż usmiechu osoby która go obsługuje. Spędziłyśmy tam dobrą godzinę, pani była już totalnie nami znudzona i na sam koniec wlewała do flakonika zapachy już „na oko”- wyszłysmy zniesmaczone, z zapachem który zdecydowanie odbiegał od tego wybranego z „próbki”. Okropne rozczarowanie.

    Oczywiście nie twierdzę, że tam jest tak fatalnie jakto własnie opisałam, ale nie uwżam, też, że jesteśmy z moją mamą trudnymi klientkami. Wydaje mi się, że ludzie są tak zauroczeni tym miejscem, tym, że jest tam tak „światowo”, bo gwiazdy chętnie tam zaglądają, że nie przejmuja się jak coś pójdzie nie tak, nie zwracają może aż tak bardzo na to uwagi choć w internecie można znaleźć sporo opinii podobnych do mojej- niezadowolonych klientów Mo61.

    Wydaje mi się, że stosunek ludzi którzy się nami w Mo 61 zajmują zależy od tego (niestety) kim jesteśmy, bo jeżeli jest się znaną Agnieszką Szulim, Anną Czartoryską lub właśnie Tobą Tamaro- osobą publiczną, to podejście będzie inne niż do zwykłego Kowalskiego(choć zpewne nie jest to reguł wiec nie chce tak bardzo generalizować). Może po prostu trafiłam na niewłaściwą osobę, która nas obsługiwała, a moja kolejna wizyta okazałaby się strzałem w 10!

    pozdrawiam,
    Agata 😉

    • Tamara Gonzalez Perea

      Agato, przede wszystkim chciałabym Ci bardzo podziękować: za czas, który znalazłaś, żeby się podzielić swoimi wrażeniami i historią, bo właśnie to jest dla mnie najważniejsze! :* Jeśli chodzi o wizytę w Mo61, przykro mi, że akurat najwidoczniej faktycznie trafiłaś na ‚nie ten dzień’… Ja sama do Mo wybrałam się dopiero po kilku razach słuchania jakie to ‚cudowne miejsce’ i jak ‚muszę tam pójść’, więc to właśnie opinie znajomych (nie będących celebrytami 😉 ) zachęciły mnie do odwiedzin. Szkoda mi bardzo, że coś co miało być dla Was celebracją, okazało się niewypałem, ale wierz mi, że to naprawdę rzadkość! Na przyszłość – koniecznie dopominaj się swojego! Zapłaciłaś za voucher i chcesz być obsłużona na najwyższym poziomie, nie ma to tamto! Mam nadzieję, że mimo wszystko nie skreślisz miejsca ze swojej mapy – ja w tym cyklu przedstawie Wam jeszcze dwie cudowne perfumerie, także może to będzie dla Ciebie i mamy okazja do nowych poszukiwań :)) Pozdrowienia dla mami btw! :*

  4. Agata

    myślę, że dam jeszcze jedną szanse Mo61 żeby tym razem zrobić perfumy dla siebie i postaram się tu napisać jak wrażenia 😉 bo najłatwiej jest od razu przekreślić, a drugie podejście może być bardzo pouczające! 😉

    Nigdy nie byłam w Grasse, ale w Paryżu jest miejsce które nazywa się Fragonard (od niedawna chyba też w Warszawie)- tam znalazłam najpiękniejsze pefrumy jakie kiedykolwiek miałam, byc może o ym miejscu również wspomnisz 😉

    buziaczki,
    Agata 😉

    • Tamara Gonzalez Perea

      KONIECZNIE! Zrób drugie podejście i daj znać jak wrażenia – wtedy będzie wiadomo, czy to było coś jednorazowego, czy faktycznie jest cos na rzeczy. Nie oszukujmy się – każda perfumeria, bazuje na klientach, a nawet w Warszawie nie ma tylu celebrytow, żeby z samych takich wizyt zapewnić sobie ruch 😉 Dlatego mam nadzieję, że to co się stało w Twoim przypadku to jakiś wypadek przy pracy :* A Fagonard sprawdzę!! 🙂 Jeszcze w ramach tego cyklu mamydla Was odwiedzone! :))

  5. lidia

    Jestes niesamowita z kad ty bierzesz te wszystkie pomysly? Jak wpadne do piolski to z pewnoscia sie wybiore do tej perfumeri i w inne miejsca ktore opisujesz wielkie dzieki


Napisz nowy komentarz