• pl
    • en
p_1

MOJE ULUBIONE PERFUMY

Warsaw / 21 Sie, 2015

Zapach towarzyszy nam codziennie, dlatego warto znaleźć taki, który podkreśli osobowość i w subtelny sposób zwróci na nas uwagę. Przyznam, że inaczej niż w modzie, w kwestii perfum nie lubię nagłych i częstych zmian. Szybko się przywiązuję i jeśli znajdę zapach dla siebie lubię zostać z nim na dłużej 😉

Temat jest tak ciekawy, że nasza przygoda z perfumami trwa na blogu już od wielu tygodni. Zaprowadziłam Was już do unikalnych warszawskich perfumerii: Mo61 i Sense Dubai, (jedna jeszcze przed nami). Pokazałam Wam też moje kolorowe stylizacje ‘Hot Look za 500 zł’ inspirowane… niecodziennymi flakonami perfum TUTAJ i TUTAJ 🙂 Pytaliście mnie jednak wiele razy, jakie są moje ulubione zapachy i czego używam na co dzień, dlatego dzisiaj obiecany post! 🙂

p_2

1. „Euphoria” Calvin Klein

Jest kilka pozycji, bez których, nie mogę sobie wyobrazić swojego ‘perfumiarskiego’ niezbędnika. Absolutnym numerem jeden, jeśli chodzi o moich ulubieńców, jest Euphoria” by Calvin Klein. To były moje pierwsze ‘dorosłe’ perfumy, które wybrałam sama będąc jeszcze nastolatką. Podczas wizyty w drogerii, kiedy już wydawało mi się, że nic do mnie nie pasuje, nic mi się nie podoba – one wpadły mi w ręce. Znacie ten stan? 😉 Euphoria to bardzo popularny zapach i doczekała się wielu wariacji, ale ja używam tej klasycznej w srebrno-fioletowej buteleczce. Intensywny, egzotyczny i owocowo-kwiatowy zapach, zamknięty w eleganckiej nowoczesnej buteleczce nigdy nie wychodzącej z mody. Co ciekawe, na każdym naprawdę pachnie inaczej! Często nawet osoby, które Euphorii używają na co dzień nie potrafią rozpoznać, że to nią pachnę 🙂

p_3

2. „See” Chloe

To mój wiosenny faworyt. Chociaż Euphorii używam praktycznie przez cały rok i o każdej porze dnia, kiedy mam ochotę na coś bardziej ‘romantycznego’ sięgam po See” by Chloe. Zapach skomponował wybitny, francuski perfumiarz Michael Almairac. Są to dziewczęce i lekkie perfumy, z wyczuwalną kwiatową nutą jaśminu i dodatkiem kwiatu jabłoni. Może dlatego właśnie kojarzą mi się ze stylem boho, słoneczną łąką i przewiewnymi tkaninami. Idealne na ciepłe, słoneczne dni. Urzekła mnie też buteleczka – jej kształt to odwzorowanie klatki dla ptaków w stylu retro. W środku przelewa się krystaliczny płyn w kolorze szampana – połączenie idealne.

p_4

3. „Manifesto” Yves Saint Laurent

Chyba najbardziej zdecydowany i uwodzicielski zapach w mojej kolekcji. Uwielbiam go dosłownie za wszystko! Zaczynając od wyrafinowanego, ekskluzywnego flakonu z nutą kryształowego fioletu. Inspirowany kształtem kobiecej sylwetki i wykończony złotymi akcentami, jest już praktycznie biżuterią sam w sobie.  Aż po mocny, wieczorowy zapach. To kwiatowo-drzewna kompozycja z dodatkiem jaśminu i konwalii, osłodzona odrobiną wanilii i orzeźwiającą nutą czarnej porzeczki. Jeśli wychodzę wieczorem, a do tego mam ochotę na elegancką suknię bez pleców – już wiem, że użyję Manifesto” od Yves Saint Laurent!

p_5

4. „Macademian Sense” Mo61

Zapach, o którym więcej przeczytacie TUTAJ, w poście z relacją z mojej wizyty w perfumerii Mokotowska 61. Chyba każda z nas marzy o swoim, indywidualnie dobranym zapachu! Ja miałam okazję te marzenia spełnić 🙂 Intensywny, orientalny zapach, który trudno porównać z jakąkolwiek inną pozycją na mojej półce. W znalezieniu „Macademian Sense” (a jakże!), pomagała mi ciemnowłosa Michel, która entuzjastycznie chichocząc, podsuwała mi kolejne flakony. Zresztą jej własna kompozycja perfum jest najlepszą reklamą Mo61 – zdradziła mi, że pod ich wpływem nawet spotkany na imprezie były chłopak zaczyna wysyłać tęskne SMS-y 😉 Łatwo nie było, bo w końcu zapach w stylu Macademian Girl musiał być mocno zakręcony! Od początku wiedziałam, że w swoich perfumach muszę wykorzystać nutę „Mustang Tabac”. Nie wiem, czy to ze względu na jej oszałamiający zapach, czy opowieść Michel, ale dodałam do niej jeszcze świeży zapach kaktusa i zmysłowy irys i wiedziałam, że to właściwy wybór! Jak przystało na wielbicielkę pstrokatych kolorów, na zakończenie wybrałam pudełeczko w kolorze neonowego różu. Jeśli chcecie podobne, spieszcie się, bo są z limitowanej edycji i szybko znikają!

p_6

5. Olejek „Róża Saudyjska” YAS

Ci, którzy raz spróbowali arabskich perfum, podobno nie wracają już na zakupy do tradycyjnych drogerii. Tamte perfumy „wybuchają” aromatem równie szybko, co znikają. Ja swoją przygodę z arabskimi perfumami opisałam Wam TUTAJ w poście o magicznym Sense Dubai. To perfumeria ukryta w centrum ulicy Mokotowskiej w Warszawie, która przywodzi na myśl krainę z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy. Wszystko tu wygląda jak przedmiot pożądania, podobnie jak kryształowe buteleczki, w których można zamknąć wybrany zapach. Wśród propozycji, oprócz perfum znajdziecie także jednoskładnikowe oleje, jak moja ulubiona Róża Saudyjska – zbierana o świcie i gotowana ponad 6 godzin. Podobno to zapach całkowicie uniseks – używany zarówno przez kobiety jak i mężczyzn. Na jednej próbce, z pewnością się nie skończy 😉

p_7

A NA KONIEC…

Mam też swoją magiczną buteleczkę, do której czasami przelewam perfumy. Jest szczególnie przydatna kiedy wyjeżdżam lub jeśli np. coś zepsuje się w atomizerze w oryginalnym opakowaniu. Kupiłam ją kiedyś w Tigerze – wygląda jak piękny, retro flakon odziedziczony po babci 🙂 Ma pompkę, pękaty, okrągły kształt i za każdym razem kiedy jej używam, czuję się jak gwiazda starego, czarno-białego filmu 😉

p_8


26 komentarzy

Dodaj nowy komentarz
  1. Klaudia

    Jaka to szkoda, że ludzie większą uwagę skupiają na samym zapachu lub marce, a nie na jakości. Woda toaletowa ma do 12% olejków zapachowych a perfumowana do 19%, a dopiero dobrze zmacerowane (długo leżakujące) PERFUMY zapewniaja trwały zapach, bo to az 20-33% olejków zapachowych, wystarczy dobrze poszukać, ja na swojej toaletce mam tylko 20 i 30% i pachnę całymi dniami 🙂 wbrew pozorom moga byc znacznie tańsze niz te wszystkie wody 🙂 a nuty Manifesto są świetne 😉

    • Tamara Gonzalez Perea

      Zagdzam się z Tobą – niestety niechetnie się mowi i tym, że ‚perfumy’ to często nie są nawet perfumy, a wlasnie wody toaletowe 😉 Ja oczywiście używam ‚wod perfumowanych’, akurat w tym wypadku nazwa perfumy to takze skrot myslowy. Mimo wszystko powiem szczerze, że w zupelności mi to wystarczy a zapachy utrzymują się baaaardzo długo. No chociaż najdłużej trzymają się te, których mialam okazję wyprobować w Sense Dubai 😀 Wypsikana i wypachniona tam, czulam się jak prawdziwa róża przez kilka dni 😉

  2. Katerina

    Widzę, że pierwsze dwie pozycje są mi również dobrze znane 😉 Uwielbiam Euphorię CK oraz Chloe przepiękne zapachy zarówno na co dzień jak i „od święta”. Ja do moich dorzuciłabym jeszcze versace crystal noir (aktualnie kończę 4 buteleczkę) uważam ten zapach za wyjątkowy i ponadczasowy.

    pozdrawiam K.

  3. Kasia

    Tamarko! Przy okazji czytania o zapachach obejrzałam Twe piękne paznokietki, są cudne! Aż chyba się skuszę na takie przy następnym manicure 🙂 A mój ulubiony zapach to Versace Bright Crystal, towarzyszy mi już bardzo długo 🙂 Pozdrawiam z Gliwic!

  4. Konstancja

    Euphoria świetnie do Ciebie pasuje, ale jeśli gdzieś dorwiesz to polecam Ci przetestować wersję Liquid Gold – połączenie orientalnego, nieco ostrego cynamonu, słodkiej, orientalnej orchidei i kremowego drzewa sandałowego. Idealnie mi do Ciebie pasuje! 🙂
    Ciekawa jestem jakie odczucia miałabyś też wobec Si Lolita, pieprzny, lekko żywiczny lekki orient, bardzo dziewczęcy.

    Pozdrowienia!

    • Tamara Gonzalez Perea

      Och!! To Liquid Gold brzmi pięknie, przetestuje! A co do dziewczęcych zapachów, mam z nimi taki problem, że bych Chloe jest najbardziej dziewczęcym jaki mam. Jakoś ja wole zdecydowane, takie mocniejsze perfumy – sama mam mocny charakter i jakoś już tak 😉

  5. Anna Kaczmarek

    Ja za to od siebie polecam:
    – „Dolce” – Dolce&Gabbana, <– jeden z moich najnowszych nabytków, który musiałam powąchać,aż trzy razy żeby się zakochać, więc niestety nie była to miłość od "pierwszego powąchania", ale jaka miłość <3 😛
    – "J'adore" – Christian Dior, <— zapach który razem z mamą pokochałyśmy już jakiś czas temu,że pierwsze dwie buteleczki poszły w takim tempie,że aż strach się przyznawać xD Właśnie zaczynamy trzecią, ale zdecydowanie nie ostatnią 😀
    – "Aqua di Gioa" – Giorgio Armani, <— co tu mówić <3 Intensywny, ale zarazem delikatny i orzeźwiający 😀 Ktoś może powiedzieć,że idealny, ale ja używam go cały rok ;P
    – "Dot" – Marc Jacobs <— gdy tylko go kupiłam od wszystkich słyszałam,że "pachnę naturą" xD No i ta przepiękna biedronkowa buteleczka 😀
    – "Daisy" – Marc Jacobs <— piękny, kwiatowy i delikatny zapach 😀 Wystarczy odrobina "Daisy", wianek na głowę, zwiewna sukienka i od razu człowiek wpasowuje się jako "dziecko kwiat" lub jak nazywają mnie moi znajomi "Pani wiosna" 😀
    To chyba tyle 😀 Na koniec dodam jeszcze,że warto zaglądnąć do Yves Rocher, ponieważ mają fajne "perfumy" w dobrych cenach (39zł) o pięknych zapachach (kokos, malina, jeżyna, wanilia) no i oczywiście coroczne CK One Summer, ponieważ ten zapach każdy czuje inaczej 😀
    Teraz to już naprawdę koniec…xD Ha ha 😛
    Buziaki :*

    • Tamara Gonzalez Perea

      Och Wow!!! Dziękuję za listę, Daisy i Dot znam i kocham – zwłaszcza ten przepiękny design!! A o Yves Rocher to powiem Ci, że nie widzialam, jakoś tak zawsze tam mam nie po drodze, ale kolorowe wystawy kuszą 😀 Dziekuję za cudną liste <3 P.S. Ja z Armani uwielbiam Armani Code - probowalaś moze? ^^ POLECAM!

      • Anna Kaczmarek

        Już któraś osoba z kolei poleca mi Code i będąc ostatnio w galerii skusiłam się i poszłam powąchać, ale chyba jednak to nie dla mnie xD Czuję coś tam ciężkiego? Zbyt intensywnego? Sama nie wiem 😛 Chyba bardziej wolę coś kwiatowego i delikatnie kobiecego 😀 Moim jedynym mocnym zapachem jest „In2U” CK 😛

        • Tamara Gonzalez Perea

          On jest bardzo wieczorowy, także sie nie dziwię 😉 Perfumy mają to do siebie, że musza pasowac i do osoby i… osobie! To jesli lubisz kwiatowe i kobiece to zdecydowanie przetestuj See by Chloe, ktore polecam – z kolei to jedyny, lekki i kwiatowy zapach jaki mam 😉

  6. Mahandra

    Doczekałam się :). Też uwielbiam Manifesto, ale przyznaję ze wstydem, że do dziś nie wiem, jak pachnie klasyczna Euphoria, znam tylko jej odmiany. Co do perfum, wód toaletowych i perfumowanych – szczerze mówiąc, moim skromnym zdaniem ich jakość nie zależy jedynie od stężenia olejków – są zapachy, które ZDECYDOWANIE wolę w wersji EDT niż EDP, choćby chyba nieprodukowane już Nu YSL czy Rykiel Rose (na mnie naprawdę znacznie lepiej – i inaczej – pachną w wersji toaletowej). Przyjemne i niezobowiązujące (i niestety dość nietrwałe, fakt) są IMHO zapachy z serii Aqua Allegoria Guerlaina.
    MG, znasz zapachy L’Artisan Perfumeur? Niektóre są genialne, inne, hm, kontrowersyjne 🙂 – dlatego nie polecam kupna w ciemno. Ja kocham Timbuktu, Passage D’Enfer, Mechant Loup i parę innych, ale już Seville a l”Aube pachnie na mnie ohydnym sztucznym miodem skąpanym w neroli, którego tam chyba nawet nie ma, jest za to petitgrain :). A na koleżance pachnie pięknie. Gdyby Cię kiedyś te zapachy zainteresowały, na międzynarodowej stronie L’Artisana mają taki zestaw dziesięciu różnych EDT i EDP po 2 ml, dobry do wypróbowania..

    • Tamara Gonzalez Perea

      No jak to! Klasyczna jest najpiekniejsza i szczerze przyznam, że stosuję ją zima i latem, nie zmieniam :))
      Co do kupowania perfum w ciemno, to też nie polecam – zawsze trzeba najpierw wybrać, potem się spryskać i sprawdzić czy ładnie w nich pachniemy – skóra każdego z nas inaczej reaguje nawet na te same perfumy 🙂 A zapachu o którym pisałaś nie znałam, ale dopisuję do listy! 😀

  7. Mahandra

    L’Artisan Parfumeur, nie Perfumeur, przepraszam za literówkę.
    A tak w ogóle to zapomniałam jeszcze o moich ukochanych herbatach Bvlgari – biała i zielona idealne na upały (a to z kolei perfumowane wody kolońskie :)). Czerwona na bazie herbaty rooibos z kolei jest IMHO lepsza na dzisiejszą aurę. Teraz poluję na czarną. Mam też słabość do „Petits et Mamans” Bvlgari, czyli herbatki z rumiankiem i pudrem :).

  8. soyellka

    O zapachach można pisać godzinami, a wybierać je latami. Szczególnie, iż podobno za jednym zamachem można przetestować tylko 3 zapachy. Dalsze wąchanie nie ma sensu. Tak twierdzą znawcy naszego węchu. Często też kupujemy pod wpływem impulsu, bo świetnie pachnie zaraz po użyciu. Osobiście staram się testować na sobie przez kilka dni ten upatrzony i wywąchany zapach, ale niestety zdarza się, że nawet w połowie flakonu zapach przestaje mi się podobać i nagle zaczynam zdecydowanie być na „nie”….
    Na szczęście oprócz miliona zapachów, których używanie kończy się w połowie albo po zużyciu całego flakonu, mam jeden, który jest tzw. zapachem stałym i zawsze musi być na półeczce (nawet muszę posiadać mniejszy, zapasowy flakonik na wyjazdy). To Lanvin Eclat D’Arpege. Coś w nim musi być takiego, że od 1924 roku nie zmieniła się jego receptura ani nawet wygląd flakoniku (albo ..a). Jest tylko kilka lat młodszy od słynnego Chanel nr 5. No i używam go już od kilku lat i na pewno nie zamierzam przestać 😉

    • Tamara Gonzalez Perea

      Patrz, że o tym nie słyszałam! Niesamowicie ciekawe! Jak o tym pomyśleć to w sumie ma to sens – w końcu trudno zmusić nasz mózg żeby tak ‚odpamiętał’, to co już wywąchał 😀 Co do testowania i zmienności, coż… jesteś kobietą, mamy to wpisane w DNA 😉 Ja jestem akurat bardzo stała w uczuciach, ale nie zmienia to faktu, że nie widze w Twoim zachowaniu czegoś bardzo dziwnego – ot, tak czasem mamy 😉 A do Lanvin bardzo mnie zachęciłaś, mam już taką listę zapachow do wyprobowania, że zajmie mi to kilka tygodni 😀

  9. Kropka

    Też stworzyłam swoje wymarzone perfumy na Mokotowskiej, uwielbiam je! Są na raz orzeźwiające, słodkie, kobiece i dziewczęce – moje idealne 😀 Chociaż zamierzam niedługo złożyć im kolejna wizytę i stworzyć bardziej jesienne i korzenne perfumy, ale i tak będą zakręcone ♥


Napisz nowy komentarz