modomowa_top

ZAGADKOWA MODO-MOWA #4: VINTAGE, PIN-UP, HAUTE COUTURE, PRET-A-PORTER, FOLLOWERS

Warsaw / 2 Paź, 2015

16. VINTAGE (ang.)

To słowo początkowo odnosiło się do wina, wyprodukowanego z winogron zebranych w jednym sezonie. A że dobrej jakości moda (tak jak znakomity alkohol), im starsza tym lepsza, pojęcie szybko rozgościło się w słowniku stylowych elegantek 😉 W modzie oznacza autentyczne ubrania z poprzednich dekad, starsze niż 20 lat. Jeśli coś jest „w stylu vintage” tylko wygląda jak skarb z minionej epoki. Vintage nie jest synonimem używanych ubrań na wagę, które znajdziecie w second handach. To wyselekcjonowane perełki z historią, uszyte z najlepszych tkanin i z dbałością o najmniejsze detale. Jak zatem odróżnić vintage od zwykłego fatałaszka z lumpeksu? Vintage`owa jest zamszowa kurtka z Safripsti na ul. Oleandrów w Warszawie, cekinowa narzutka z krakowskiego butiku Portobello, czy sukienka ze ślubu cywilnego Waszej mamy, którą teraz Wy wkładacie na WAŻNE wyjście. Gwiazdy też kochają unikaty, dlatego Lady Gaga nosi rzeczy Versace z lat 90-tych (w 2012 roku ubrała słynną sukienkę z agrafkami, w której przed laty furorę zrobiła Elizabeth Hurley), a dziewczyna Johnny`ego Deppa, Amber Heard, wkłada na czerwony dywan prawdziwą suknię vintage od Diora. Warto dawać kolejną szansę dawnym projektom! Łączenie kombinezonu wyjętego wprost z lat 70-tych z nowoczesnym, designerskim żakietem, to gorący trend. Zresztą spójrzcie na pokazy jesień/zima 2015 – wielu projektantów nawiązuje do vintage. Sama mam mnóstwo takich rzeczy i zdecydowanie wolę coś z duszą od kolejnej spódnicy z Zary 😉

1

17. PIN- UP (ang.)

Określenie pin-up odnosi się do seksownego trendu z lat 40-tych i 50-tych XX wieku. Wykreowany głównie przez gwiazdy burleski (tzw. pin-up girls), które uwielbiały króciutkie sukienki w groszki, skąpe kostiumy kąpielowe i mocno zaznaczoną talię. Plakaty z wizerunkami tych ślicznotek panowie przypinali pinezkami (stąd z ang. pin-up) nad łóżkiem. Poprawiały humor marynarzy i żołnierzy do tego stopnia, że na wojnie lądowały nawet na kadłubach bojowych samolotów 😀 Na przykład podobizna pin-up girl „Bonnie” dumnie zdobiła amerykański bombowiec B24. Takie ilustracje miały w sobie zdecydowanie więcej uroku i nienachalnego seksapilu, niż dzisiejsza rozkładówka Playboy`a 😉 Atrybuty dziewczyny pin-up to puszek do pudru, pantofelki na wysokim obcasie, rozkloszowana spódniczka, pończochy, a czasem łobuzerski kostium pokojówki. Obrazki pin-up autorstwa amerykańskiego grafika Gila Elvgrena są do dzisiaj chętnie reprodukowane. Współczesne pin-up girls, inspirując się Betty Grable, Zoe Mozert, czy słynną Bettie Page, noszą podwinięte grzywki, kokardki i mocno malują różem policzki. Znają cały arsenał kobiecych sztuczek: podkreślają krągłości gorsetem, trzepoczą wytuszowanymi rzęsami, a w obcasach chodzą nawet do łóżka 🙂 Bycie pin-up girl to styl życia i szykowny bunt przeciwko wszechobecnemu kieratowi dżinsów i uniseksu! Słynna była żona Marilyna Mansona, Dita von Teese, na co dzień nosi perfekcyjnie skrojone spódnice midi, baletki i kocie okulary, a na duże imprezy wybiera atłasy, kwiatowe wzory i suknie w stylu dawnego Hollywood. Uwielbiam! 🙂

2

18. HAUTE COUTURE (fr.)

Wymawiajcie: `ot kitir`! Chociaż nikt nie wypowie tego „r” tak pięknie, jak rodowici Francuzi 😉 Haute couture to dosłownie „wysokie krawiectwo”, czyli segment mody zajmujący się tworzeniem pojedynczych egzemplarzy ubrań na specjalne zamówienie klienta. Najczęściej niewyobrażalnie bogatego 😉 Najwyższej jakości tkaniny, ręczne szycie i drogie zdobienia to setki kosztownych godzin pracy. Suknia, którą tworzy się do 700 godzin osiąga cenę nawet 100 000 dolarów! Obecnie klientki haute couture to m.in. żona rosyjskiego miliardera Elena Perminova, brytyjska dziedziczka fortuny i ikona mody Daphne Guiness, czy redaktor naczelna amerykańskiego Vogue`a, Anna Wintour. Wysoką modę jako pierwsza dyktowała w XVIII w. we Francji królowa Maria Antonina. Jej krawcowa, Rose Bertin, zyskała nawet tytuł Ministra Mody 😀 Mimo to za pierwszego twórcę haute couture uznawany jest Anglik, Charles Frederick Worth, który założył swoje atelier w 1857/58 w Paryżu. Żeby móc określać się mianem projektanta haute couture, nie wystarczy jednak ręcznie dziergać na drutach swetrów 🙂 Trzeba m.in. posiadać dwie pracownie (koniecznie w Paryżu!) po 20 pracowników technicznych w każdej, organizować pokazy dwa razy w roku i szyć dla klientów z przynajmniej jedną przymiarką. Haute couture ma swoje własne paryskie tygodnie mody, w lipcu i styczniu. To najczęściej bajkowe, kosztowne wydarzenia, które może nie zwracają się szybko, ale są świetną, artystyczną wizytówką firmy. W sieci furorę robią filmy zdradzające kulis przygotowywania kolekcji haute couture. Fantastyczną okazją do podpatrzenia tych użytkowych dzieł sztuki jest czerwony dywan. Różowa kreacja Rihanny z gali Grammy to haute couture Giambatisty Valli, a pastelowa sukienka z haftami, którą ciężarna Keira Knightley miała na sobie na rozdaniu Oscarów – Valentino Couture. Obie sprawiały wrażenie, jakby wcale nie zastanawiały się, ile dolarów mają na sobie 😉

3

19. PRET-A-PORTER (fr.)/READY-TO-WEAR (ang.)

Z francuskiego odzież gotowa do noszenia. Te kolekcje najpierw pokazywane są na tygodniach mody, a później trafiają do butików, domów handlowych i ostatecznie – do zadowolonych klientek. W przeciwieństwie do haute couture, ubrania pret-a-porter (z ang. „ready to wear”) tworzone są z myślą o masowej sprzedaży, a nie córce potentata naftowego z Emiratów Arabskich marzącej o sukni z pereł 😉 Ubrania pret-a-porter są odszywane seryjnie, w olbrzymich szwalniach. Nawet jeśli nie są to haftowane ręcznie suknie haute couture od Elie Saab, to nadal jednak potrafią kosztować przeciętną, półroczną pensję 😉 Kolekcje publikowane na Vogue.com, czy akcesoria, które zaznaczamy kółkiem w ulubionym piśmie o modzie, to właśnie krawiectwo „gotowe do noszenia”. Bezapelacyjnymi mistrzami w tym fachu są Michael Kors, Sonia Rykiel, czy Marc Jacobs. To oni projektują koszule, spódnice i płaszcze, w których pragniemy zadawać szyku w biurze, a także kreują trendy sezon później noszone przez ulicę. I chociaż projektanci pret-a-porter tworzą głównie najlepsze dżinsy i trencze, czasem potrafią też zaszaleć! Koronki i biżuteria od Givenchy z zimowego pokazu AW 2015/16, czy aplikacje na sukniach Dolce&Gabbana niewiele ustępują haute couture z tygodni mody w Paryżu. To hasło jest też świetnym pretekstem, żeby sobie przypomnieć film „Pret-a-porter” Roberta Altmana z 1994 roku. Kultowy w filmotece trendsetterki!

4

20. FOLLOWERS (ang.)

To śledzący lub po prostu obserwujący. Oczywiście, nie mam na myśli stalkerów (prześladowców), którzy lubią „przypadkiem” pojawić się tam, gdzie ich ulubione gwiazdy i nakłonić do selfie idola usiłującego zjeść lunch 😉 Followersi obserwują Wasze konta na Instagramie, bo: a) są Waszymi znajomymi i na bieżąco chcą wiedzieć, co u Was słychać; b) są zachwyceni estetyką Waszego Insta, a kadry z niego zapisują w folderze „inspiracje”. Żeby obserwujący chciał kliknąć w serduszko, warto go czymś zaskoczyć. Owszem, możecie nie używać filtrów i nie liczyć lajków, ale jeśli myślicie o powiększeniu publiczności, ważny jest pomysł na ciekawy profil. Followersi lubią konsekwencję, dlatego Miroslava Duma zawsze dzieli się na Instagramie modowymi inspiracjami, Beyonce pokazuje rodzinne (i „niewyretuszowane” 😀 ) oblicze, a na profilu magazynu Dazed and Confused zawsze znajdziecie zajawki awangardowych sesji i ubrania nieznanych jeszcze projektantów. W Polsce popularność zyskało konto marki Local Heroes (wszyscy kochamy palmy i kolor różowy) oraz Joanny Krupy (bo kogo nie wzruszają fotki ze słodkimi psiakami?). Niekwestionowanym królem Instagrama jest Robert Lewandowski – on lubi dzielić się sportowymi sukcesami i randkami z żoną. Spece od social mediów mówią też, że jeśli chcecie rozszerzać grono odbiorców, nie możecie dać o sobie zapomnieć. Korzystajcie z Instagrama często i starajcie się wrzucać ciekawe, przemyślane rzeczy, a na pewno uzbieracie rzeszę fanów. W końcu w języku angielskim słowo „followers” tłumaczy się też jako „wyznawcy” 🙂

5


8 komentarzy

Dodaj nowy komentarz
  1. Amanda

    Fajnie to uporządkowałaś, szczególnie przykłady takich ubrań to dobra praktyka. Bo teoria teorią, ale fajnie zobaczyć jak takie ubrania wyglądają. Bo zazwyczaj laik totalnie o tym nie myśli 😉 Zastanawiam się tylko nad wymową couture – nie powinno być „kutir”? „U” po francusku faktycznie wymawia się specyficznie jak „i” z ustami ustawionymi do wymowy „u”, ale „ou” zawsze uczono mnie, aby wymawiać jak pospolite, polskie „u”. To jakiś wyjątek czy zangielszczona wymowa?

    Pozdrawiam 🙂

    • Tamara Gonzalez Perea

      Staram się, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że nie każdy „siedzi” w modzie, a jednak te frazy się mniej lub bardziej pojawiają, więc dobrze je znać! Co do wymowy, to oczywiście masz rację – jeśli ktoś ma większą praktykę z francuskim, jest tak jak mówisz, ale znakomita większość używa zangielszczonej wersji, bo po prostu łatwiej to wymówić 😉


Napisz nowy komentarz