Print

PRZEGLĄD MIEJSC: NOON NOON

Warsaw / 15 Lut, 2016

PROJEKT: SUKCES!

Agata nie mogła się zdecydować, czy bardziej kocha gotowanie czy piękne przedmioty. Postanowiła połączyć obie pasje i otworzyć pierwszy w Polsce showroom z meblami i… smaczną kawą. W końcu, kiedy można mieć wszystko – po co wybierać! 🙂 

ZARA, FOTELE I MAGDA GESSLER

Jeśli znowu przestałyście realizować swoje pomysły, bo „przecież wszystko już było”, przemyślcie to jeszcze raz! Zawsze jest jakiś nowy sposób. Czasem wystarczy tylko podejść do problemu od drugiej strony 😀 Agata marzyła o sprzedawaniu dobrze zaprojektowanych mebli i… własnej restauracji. Dwa różne światy i trzy drogi: można skupić się na jednym celu i ciężko pracować na sukces, albo dać sobie spokój i grzecznie chodzić do zwyczajnej pracy. Ona wybrała trzecią opcję – moją ulubioną 😀 Po prostu dwa lata temu zmiksowała wszystko w doskonałych proporcjach i odważyła się przetrzeć szlaki 🙂 Dzisiaj razem z mężem prowadzą NOON/NOON, showroom z  designem, w którym można zjeść dokonały lunch, a po deserze wyjść do domu… z krzesłem 🙂 Założyciele mówią o tym miejscu design store/meeting point (z ang. sklep ze wzornictwem i miejsce spotkań). Nie wiedzą, czy to jedyne tego typu miejsce na świecie (mówią z uśmiechem, że „świat jest zbyt duży, by mieć taką pewność”), ale w Polsce są absolutnymi pionierami. Mąż Agaty dla NOON/NOON porzucił etat, ale ona nadal jest czynna zawodowo. Pracuje w korporacji i często podróżuje służbowo na Bliski Wschód i do Afryki. Cieszy się z tych wypraw – z każdej wraca pełna inspiracji, nowych pomysłów i dystansu do własnego biznesu. A często też z wyjątkowymi, niespotykanymi w Polsce ziarnami kaw z najdalszych zakątków świata, których można spróbować później w NOON/NOON 🙂 Ta drobna i urocza osóbka dopiero pod koniec naszej rozmowy przyznała skromnie, że zajmowała się przed laty… między innymi otwieraniem sieci sklepów ZARA w Polsce! 😀 Zainteresowanie projektowaniem nie miało u Agaty i jej męża nic wspólnego z artystyczną edukacją, ani modowym doświadczeniem. Wynikało z  potrzeby znalezienia na rynku wymarzonych produktów, których zwyczajnie nigdzie nie mogli dostać 😉

Print Print

JAK ZACZĘŁAM KOCHAĆ DESIGN

Przyznaję – kiedy szłam na ul. Pańską przekonać się, na czym polega działalność sklepu, spodziewałam się filiżanki kawy jako miłego dodatku do drogich lamp. Już od progu zrozumiałam skalę swojej pomyłki 🙂 Kameralna restauracja działa tu na równych prawach ze wzornictwem. Świetnie skomponowane, lekkie, sezonowe menu warte jest gwiazdki Michelin (niektórzy znajomi nazywają Agatę Magdą Gessler), a meble wyselekcjonowane są ze smakiem i znajomością nowych trendów. Właściciele NOON/NOON wychodzą za założenia, że wszyscy ludzie mają prawo piękniej żyć – nie sprzedają rzeczy designerów-celebrytów, wartych średnią krajową pensję. Wolą być alternatywą dla sieci sklepów IKEA i proponować klientom rozwiązania uniwersalne, swobodne i w uczciwej, przystępnej cenie. Krzesło kupicie tu już za 250 zł, a najdroższy mebel w showroomie, 3-osobową kanapę – za 3000 zł. Spokojnie, nigdzie nie widać żadnych, nachalnych metek 🙂 Wśród wszystkich dostępnych tu produktów już około 1/3 to autorskie pomysły właścicieli. Opisując swoje produkty, Agata trzy razy w ciągu pięciu minut użyła słowa „NATURALNY”. To chyba o czymś świadczy, prawda? 😉

Meble mogą iść w parze z dobrą kuchnią. Showroom NOON/NOON to stylowa alternatywa dla IKEA i… restauracji „Słodki Słony” Magdy Gessler 🙂

Print Print

Jedna rzecz szczególnie fascynuje mnie w ich pomyśle. Zanim kupi się wymarzony mebel, można sprawdzić, jak się „zachowuje” w środowisku naturalnym! 😉 Nie ma lepszego testu dla krzeseł niż dziesiątki użytkowników dziennie i mała czarna, która czasem lubi się wylać. Do NOON/NOON przychodzą też ludzie, którzy nie mają w planach zakupu stołu: dziennikarze z pobliskich redakcji, pracowni korporacji i wszyscy ci, którzy w spokoju chcą poczytać gazetę. Kiedy rozmawiałam z Agatą, przy jednym ze stolików kilkoro programistów zaciekle stukało w klawiaturę laptopów, przy innym zakochana para raczyła się regionalnym piwem, a na kanapach pod ścianą odbywało się kameralne, urodzinowe spotkanie. Podczas, gdy na zewnątrz zimny, jesienny wiatr targał płaszczami przechodniów, w środku przywitał mnie zapach świeżego jedzenia i zadowoleni goście (właściciele, podobnie jak Viktor z Mood Scent Bar, nie przepadają za nazywaniem ich klientami). Każdy z nich wyglądał, jakby z chęcią przesiedział tu calutki wieczór 🙂 Nic dziwnego – Agacie i jej mężowi udało się wyczarować przytulny nastrój. Chociaż wnętrze jest przestronne, a ściany i podłogę pomalowano na szaro, meble w naturalnej kolorystyce i ciepłe światło lamp zapewniają wrażenie intymności. Jak zawsze o wszystkim decydują dodatki: ekspozycja prac młodych grafików, limonkowe poduszki i płomień nowoczesnego kominka. Z tej perspektywy, z kubkiem herbaty w ręku, z przyjemnością można przyglądać się zabieganej, warszawskiej ulicy. Szczególnie przez witrynę TAKICH rozmiarów, jak w NOON/NOON 😉

Print Print

WITAJ W DOMU

Po NOON/NOON od razu widać, że Agata długo zajmowała się… modą 🙂 Autorskie menu zmienia się co sezon, ale styl kuchni pozostaje ten sam – zawsze można dostać tu pyszne, nieprzekombinowane przekąski z najświeższych składników. Właścicielka lubi też czerpać ze swoich licznych, etno-inspiracji i – podobnie jak w przypadku mebli – postawić na eklektyzm. Wychodzi z założenia, że zwyczajną „małą czarną” każdy może napić się w biurze, więc ze służbowych podróży przywozi nowe rodzaje kaw. Stale wypróbowuje nowe gatunki piw, sprowadzane z wielu regionów Polski.

Agata czasem poczęstuje gościa serniczkiem i porozmawia, a czasem zorganizuje imprezę dla pięćdziesięciu biznesmenów. Nic dziwnego, że wszyscy tu chętnie wracają.

Print

Kiedy jestem w NOON/NOON pachnie rozgrzewająca herbata, w tle cicho działa ekspres, a lunch smakuje jak w domu. Pracownicy przyjaźnią się z właścicielami, a w kontaktach z gośćmi zachowują naturalną spontaniczność. Agata opowiada, że kiedy przydarzą się potknięcia (gdzie ich nie ma :)), przeprasza i częstuje serniczkiem 😉 Takie podejście działa – podobno w NOON/NOON jeszcze nigdy nie usłyszeli krytycznej opinii pod swoim adresem. Z jego przestrzeni chętnie korzystają firmy. Kiedy jedna z sieci telekomunikacyjnych postanowiła urządzić w lokalu warsztaty dla pięćdziesięciu osób, trzeba było przeorganizować całą przestrzeń lokalu 😀 Odbywają się tu też nagrania wywiadów i spotkania służbowe. Nic dziwnego, w końcu oprócz miłej atmosfery panują tu też doskonałe warunki do tego typu wydarzeń – jest projektor i całe mnóstwo światła 🙂 Showroom NOON/NOON to oczko w głowie założycieli. Obydwoje planują już kolejne przedsięwzięcia, np. projektowanie unikatowych mebli w duchu haute couture. (Psst, czy Wy też dostrzegacie ten nieprzerwany dialog z modą? :D) Agata podkreśla jednak, że robiąc wspólnie interesy, warto zachować zdrowy rozsądek i nie przenosić pracy do domu. Kiedy spędza czas z rodziną – stara się nie rozmawiać o showroomie. Z mojej rozmowy z założycielką NOON/NOON wynika jedn0: doskonale opanowała umiejętność łączenia różnych światów 🙂

Print Print

 


8 komentarzy

Dodaj nowy komentarz
  1. Tynka.

    pięknie tam! w Zielonej Górze jeszcze znajdą się jakies fajne miejsca, ale w rodzinnej Nowej Soli to juz nie ma na czym oka zawiesi. Tak naprawdę mamy dwa tak stylowe miejsca ;-(

    • Tamara Gonzalez Perea

      Tynko, ale kiedy odwiedzisz Warszawę będziesz już wiedzieć, gdzie się udać 🙂 Świat stoi przed nami otworem! A w swojej okolicy z pewnością masz wiele pięknych miejsc i widoków, które i ja chętnie bym zobaczyła 🙂 Ściskam serdecznie! :*


Napisz nowy komentarz